Pechowa trzynastka. NAC Rally Team kończy swój udział w East African Safari Classic Rally 2017

2017-11-30

Awaria skrzyni biegów wykluczyła niestety polską załogę NAC Rally Team z rywalizacji w rajdzie East African Safari Classic Rally 2017. Na trzy dni przed końcem maratonu Polacy zajmowali bardzo dobre 13. miejsce w klasyfikacji generalnej zawodów. „Trzynastka” okazała się niestety dla nich pechowa...

– Już na pierwszym odcinku specjalnym środowego, szóstego etapu ze skrzyni biegów zaczęły do nas docierać niepokojące odgłosy – relacjonuje Paweł Molgo. – Udało nam się jeszcze dojechać do mety, a po cichu liczyliśmy, że to problem ze sprzęgłem, co byłoby o wiele lepszą wiadomością, bo mieliśmy kilka jego zestawów w zapasie. Niestety drugiej skrzyni biegów nie wzięliśmy z Polski, bo czego jak czego, ale jej awarii w ogóle się nie spodziewaliśmy! Była to nowa przekładnia, specjalnie przygotowana na ten rajd, zmodyfikowana na potrzeby jazdy sportowej. Zapasowa wydawała się zupełnie zbyteczna... Możemy mówić o pechu, bo poza skrzynią i silnikiem wszystkie pozostałe podzespoły auta mieliśmy zdublowane.

Bezradni Polacy zmuszeni byli rzucić ręcznik. Ich gorycz powiększa fakt, że mimo taryfy, którą otrzymali za niestawienie się na starcie kolejnego odcinka, w klasyfikacji generalnej rajdu spadli tylko o jedno „oczko” – na miejsce 14. – Niestety, skrzynia okazała się za słaba – mówi pilot załogi i główny konstruktor auta, Piotr Domownik. – Albo my jechaliśmy za szybko. Tak czy inaczej odmówiła posłuszeństwa. Kończymy rajd w zasadzie dwa dni przed metą. Szkoda. Włożyłem w ten projekt półtora roku życia...

– Na podsumowanie przyjdzie jeszcze czas, na razie musimy ochłonąć – dodaje Paweł Molgo. – Bardzo żałujemy, że nie ukończymy tego rajdu, zwłaszcza że dobrze nam szło. Cieszymy się, że pokazaliśmy się z dobrej strony. Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy.

Polski Mercedes 350 SLC był prawdziwą sensacją zawodów, w którym nie ustępował pola teoretycznie o wiele szybszym od niego Porsche 911, Datsunom i Triumphom. Zawodnicy NAC Rally Team dzielnie stawiali czoła takim rajdowym sławom jak Stig Blomqvist (mistrz świata WRC z 1984 roku) czy Baldev Charger (rajdowy mistrz Kenii). – Nasz samochód budził podziw, stając w szranki z rajdówkami, przy których wyglądał bardzo... skromnie – opowiada Paweł Molgo. – Podobnie było z zapleczem serwisowym naszego zespołu, złożonym tylko z dwóch mechaników i Piotra, który po zakończonym oesie zakasywał rękawy i zabierał się do pracy przy aucie.

Dla polskich zawodników edycja 2017 East African Safari Classic Rally była ich drugim występem w kenijskim klasyku. Nie jest pewne niestety, czy za dwa lata będą mieli możliwość szukać rewanżu. – W obozie mówi się, że była to być może ostatnia odsłona East African Safari Classic Rally, który nie będzie kontynuowany po tragicznej śmierci jego dyrektora – mówi szef polskiego zespołu. – Bardzo bym tego żałował, a z drugiej strony tym bardziej doceniam i cieszę się, że mogłem uczestniczyć w tym fantastycznym wydarzeniu. Ten, kto nie przejedzie tutejszych oesów, nie jest w stanie sobie wyobrazić, jak trudny jest to rajd, z jakimi przeszkodami musimy się zmagać, jak szybko mkniemy po bezdrożach. To dla nas wielka frajda, ale wymagająca dużego

wysiłku i poświęcenia. Przeprawy przez rzeki, uskoki, dziury... – trudno to wszystko opisać słowami.

Polacy wracają do kraju w najbliższą sobotę. Tymczasem na czele rajdu trwa zacięta rywalizacja o zwycięstwo – po sześciu etapach prowadzą Brytyjczycy Richard Jackson i Ryan Champion, którzy mają niewielką przewagę nad mistrzami z Kenii: Baldevem Chagerem i Ravim Sonim. Straty do rywali spowodowane... awarią skrzyni biegów odrabia słynny Szwed Stig Blomqvist, który awansował na 6. miejsce w „generalce”.