NAC Rally Team tuż za podium Columna Medica Rajd Safari 2018

2018-05-29

Blisko półroczna przerwa w występach w rajdach cross-country nie wywarła większego wpływu na wysoką formę Pawła Molgo i Janusza Jandrowicza, którzy na rozegranym w miniony weekend rajdzie Columna Medica Rajd Safari długo zajmowali pozycję wiceliderów i dopiero pechowa awaria półosi na 40 km przed metą zepchnęła ich na 4. miejsce w klasyfikacji generalnej i 2. w grupie T1. Zawody wygrali Michał i Julita Małuszyńscy. 

Załoga NAC Rally Team rywalizację w rajdzie, którego trasy były wyznaczone na terenie poligonu drawskiego, rozpoczęła z wysokiego „C”, zajmując 3. miejsce na prologu z niewielką stratą do Forda F150 Evo Mirka Zapletala i MINI All4 Racing Michała Małuszyńskiego. Wynik ten udało się uzyskać mimo konieczności jazdy w ogromnym kurzu wzbudzanym przez rozerwaną oponę w Fordzie Rangerze Marcina Łukaszewskiego.

Toyota Hilux Pawła Molgo choć jest autem starszej generacji, znakomicie zaprezentowała się również podczas pierwszego przejazdu 102-kilometrowego oesu „Safari”, na którym musiała jedynie uznać wyższość MINI – jednej z najszybszych rajdówek na świecie, od lat plasującej się w czołówce Pucharu Świata i rajdu Dakar. Niestety podczas drugiego przejazdu odcinka „Safari” w Hiluxie ukręceniu uległa półoś, co w konsekwencji pozbawiało samochód napędu na przednie koła. Mimo to załoga nie poddała się, zaciekle atakując rzeczne brody i walcząc bez wytchnienia na wyboistych czołgówkach. Zatrzymał ją dopiero pionowy podjazd po piasku – po odkopaniu auta i znalezieniu alternatywnej drogi ostatecznie dotarła do mety z kilkunastominutową stratą do Zapletala i Małuszyńskiego, Przygoda ta spowodowała jednak jej spadek z 2. na 4. miejsce w „generalce”. Pocieszeniem było zachowanie drugiej lokaty w silniej obsadzonej grupie T1. 

– Żałujemy, bo 2. miejsce w rajdzie było na wyciągniecie ręki – mówi Paweł Molgo. – Z MINI ALL4 Racing trudno nawiązać rywalizację w pełnosprawnym aucie, a co dopiero gdy nie działa napęd na przednie koła. Czuję niedosyt, jednak nie tyle z powodu 4. miejsca, ale awarii, której w ogóle się nie spodziewałem, bo auto zostało kompleksowo przygotowane do nowego sezonu. Ale cóż – jest to motosport, gdzie wszystko się może zdarzyć. I tak podziwiam nasze samochody, że wytrzymują tak brutalne traktowanie.

Poligon drawski, na którym odbywały się zawody, po raz kolejny okazał się wymarzonym miejscem do rywalizacji. Organizatorzy zadbali o znalezienie nowych przeszkód i wyzwań, takich jak techniczne, wąskie przejazdy, które rzadko zdarzają się na szybkich zawodach cross-country. – Będę miło wspominać ten weekend – mówi Paweł Molgo. – Do momentu awarii, a także po niej – mimo dodatkowych trudności – jechało nam się wyśmienicie. Piękna pogoda, ciekawa trasa, mocni konkurenci stworzyli razem doskonałe widowisko. Zabrakło nam tylko trochę szczęścia. Cieszę się, że potrafiliśmy nawiązać rywalizację z czołówką. To duża satysfakcja.