I etap Turkmen Desert Race – 240 kilometrów pustynnego horroru

2018-09-11
We wtorek załoga NAC Rally Team w składzie Paweł Molgo – Rafał Marton rozpoczęła zmagania w maratonie Turkmen Desert Race, którego trasę wyznaczył jeden z najsłynniejszych kierowców cross-country na świecie – Jean-Louis Schlesser, nieprzypadkowo obierając za miejsce batalii egzotyczny Turkmenistan. Już pierwszy etap wysoko zawiesił poprzeczkę przed zawodnikami. Polacy choć jazdę rozpoczęli ostrożnie, świetnie sobie poradzili, plasując się na dobrej, 12. pozycji.
Po pierwszym dniu walki, na który złożył się 9-kilometrowy prolog oraz 247-kilometrowy odcinek specjalny, wymagający od pilotów uważnej nawigacji, a od kierowców dobrych umiejętności technicznych w jeździe po piasku, prowadzenie objął faworyt zawodów – Nani Roma w MINI, który na swym koncie ma dwa zwycięstwa w Dakarze – po jednym w kategorii motocykli i samochodów. Hiszpan nie zawiódł oczekiwań i jako pierwszy dotarł do linii mety, wyprzedzając innego kierowcę MINI – Hojaguly'ego Annamamedowa o ponad 8 minut i pokonując o 12 minut Harry'ego Hunta w Peugeocie 3008 DKR. Na mecie Roma był pełen zachwytu dla przepięknych krajobrazów Turkmenistanu i uznania dla trudności trasy, której nawierzchnia okazała się bardzo miękka zwłaszcza w pierwszej części odcinka.
Paweł Molgo, dla którego był to debiut na pustynnej trasie za kierownicą rajdówki grupy T1, etap pokonał rozważnie, korzystając ze wskazówek wielokrotnego uczestnika Dakaru – Rafała Martona. Polacy uniknęli błędów i choć nie szarżowali, uplasowali się wśród 47 załóg samochodowych i ciężarowych na wysokiej, 12. pozycji tuż za głównymi faworytami rajdu. Wcześniej zasygnalizowali wysoką formę, wykręcając 7. czas na prologu.
- Na kolejnych etapach na pewno postaramy się jechać szybciej niż dziś! - komentuje Paweł Molgo. - Zapowiada się jednak bardzo trudny rajd - zwłaszcza dla nas jako pustynnych debiutantów w grupie T1. Pierwszy etap to blisko 240 km terenowego horroru. Trasa w 100% prowadziła po miękkim piasku i wydmach porośniętych camelgrasem. Przez cały dzień towarzyszył nam 40-stopniowy upał. Pierwszy oes pokonaliśmy dość zachowawczo, za to do metę osiągnęliśmy bez żadnych problemów. Na kolejnych etapach na pewno spróbujemy przyśpieszyć. Już jutro czeka nas morderczy dzień. Niełatwo będzie miał również serwis, który będzie musiał pokonać aż 900 km do kolejnego obozu.
We środę podczas II etapu Turkmen Desert Race zawodnicy przejadą z Ikiuzak do Darwazy, pokonując blisko 400 kilometrów, z czego 230 km będzie stanowił odcinek specjalny.