Finał Turkmen Desert Race 2018 – obiecujący początek

2018-09-17

Po pechowej awarii układu wtryskowego w Toyocie zespołu NAC Rally Team, która wykluczyła niestety Polaków z udziału w rajdzie Turkmen Desert Race, zacięta walka o końcowe zwycięstwo w rajdzie toczyła się jeszcze przez kolejne trzy dni. Na najwyższym miejscu podium stanął ostatecznie Nani Roma startujący MINI, który na mecie uzyskał ponad godzinę przewagi nad Mirkiem Zapletalem w Hummerze oraz najlepszym kierowcą klasy ciężarowej – Siarheiem Viazovichem w MAZ-ie. 

Rywalizacja na trzecim etapie toczyła się na ogromnych wydmach, które zebrały krwawe żniwo. Wiele pojazdów ucierpiało z powodu awarii, a tylko nieliczni zawodnicy dotarli do mety, unikając poważnych błędów nawigacyjnych. Swój własny „odcinek specjalny” zaliczyli również serwisanci, którzy by dotrzeć do kolejnego obozu, musieli pokonać 150-kilometrową trasę po piasku. 

Zawodnicy toczyli bój na 236-kilometrowym oesie wytyczonym przez starego wygę – Renégo Metge'a, który oprócz wydm znalazł dla nich takie wyzwania jak wyschnięte jeziora czy pustynne ergi. Z zadaniem najlepiej poradził sobie Nani Roma, który wygrał swój drugi odcinek w rajdzie. Katalończyk wyprzedził po drodze zwycięzcę poprzedniego etapu, Harry'ego Hunta, którego Peugeot zatrzymał się na 105. kilometrze z powodu awarii skrzyni biegów. Najszybsza obecnie dakarówka na świecie metę osiągnęła ostatecznie na pace rajdowej „śmieciarki”. Rewelacyjny drugi czas etapu wykręcił kierowca... ciężarowego Kamaza, Airat Mardeev, który wyprzedził Mirka Zapletala w Hummerze. Czech, który popełnił na trasie niewielki błąd nawigacyjny, był świadkiem koszmarnego wypadku faworyta gospodarzy - Hojaguly'ego Annamammedowa. Trzykrotna rolka MINIaka na szczęście nie spowodowała żadnych obrażeń zawodników, a samochód był w stanie osiągnąć metę o własnych siłach. W klasie SSV klasą samą dla siebie był Papi Ruffier, który mimo zaawansowanego wieku (79 lat!) nie miał sobie równych.

Kolejny dzień rajdu stał pod znakiem jazdy w kurzu skomplikowanej na dodatek przez niełatwą nawigację. Bohaterem etapu był Harry Hunt, którego Peugeot dotarł do obozu dopiero o 7 rano, a niecałe 2 godziny później po wymianie skrzyni biegów był już gotowy do startu. Anglik ruszył do walki z 11. pozycji i nie zważając na ograniczoną widoczność, przebijał się na czoło stawki, wyprzedzając auta i ciężarówki. Nie przeszkodziła mu nawet przebita opona – po 245 kilometrach jazdy, zameldował się na mecie z najlepszym rezultatem. Drugi rezultat uzyskał Nani Roma, który jechał w komfortowych warunkach, przecierając drogę. Na trzecim miejscu zameldował się Białorusin Siarhei Viazovich w ciężarowym MAZ-ie, który był wolniejszy od Peugeota tylko o 4 minuty.

Do finałowego etapu Roma przystąpił z komfortową przewagą ponad godziny nad Zapletalem i Mardeevem. 234-kilometrowy oes Hiszpan pokonał, w pełni kontrolując sytuację i bez zbędnego ryzyka. Uzyskał 2. rezultat, pozwalając wyprzedzić się tylko Huntowi. Fatalny w skutkach błąd popełnił natomiast Airat Mardeev, który dostał 26 minut kary za spóźnienie na dojazdówce i w efekcie stracił miejsce na podium rajdu.

Pierwszą edycję Turkmen Desert Race ukończyło ostatecznie 59 załóg spośród 83, które podniosły rękawicę rzuconą przez Jeana-Louisa Schlessera i Renégo Metge'a. Bardzo dobre opinie krążące wśród zawodników o rajdzie dają pewność, że większość z nich, w tym również ekipę NAC Rally Team, a także zachęconych pozytywnymi recenzjami nowych rajdowców ze światowej czołówki zobaczymy już za rok na starcie 2. edycji maratonu.