Z adrenaliną na starcie – NAC Rally Team rozpoczął rywalizację w Mistrzostwach Europy Środkowej FIA CEZ

2019-03-22

Pierwszy dzień węgierskiego rajdu Adrenalin Kupa 2019 był zarazem pierwszą okazją do sprawdzenia w boju Forda F-150 EVO – nowej rajdówki zespołu NAC Rally Team. Auto nie zawiodło, podobnie jak i mistrzowska załoga w składzie Paweł Molgo – Janusz Jandrowicz, która na półmetku zawodów zajmuje trzecią lokatę.

– Dotychczas Forda prowadziłem tylko w ramach testów, a dziś wreszcie wypróbowałem go w prawdziwej walce – mówi Paweł Molgo. – I muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem! Jest bardzo szybki, świetnie się prowadzi i doskonale wybiera nierówności. Nie mogę do niczego się przyczepić! 

W pierwszym dniu rajdu, który stanowi inauguracyjną rundę Mistrzostw Europy Środkowej FIA CEZ, zawodnicy dwukrotnie pokonywali oes o długości niespełna 50 kilometrów. Trasa, na której rywalizowali, w przeważającej mierze była wąska i wyboista, a dodatkowym utrudnieniem był unoszący się kurz. To właśnie słaba widoczność sprawiała największe problemy rajdowcom.

– Pierwszy odcinek pojechaliśmy dosyć zachowawczo, próbując wyczuć możliwości naszego auta – mówi Paweł Molgo. – Ale nasz wynik byłby o wiele lepszy, gdyby nie węgierski zawodnik, który przez blisko 10 kilometrów blokował nas, nie chcąc ustąpić drogi i nie reagując na nasze sygnały. Na drugiej rundzie problem powtórzył się, ale tym razem kłopot sprawiali nam maruderzy, którzy dopiero kończyli swoje pierwsze „kółko”. W tej sytuacji cieszy nas 3. lokata w generalce i stosunkowo nieduża strata do jadącego podobnym Fordem Czecha Zdenka Porizka, z którym jutro spróbujemy powalczyć o 2. miejsce w klasyfikacji końcowej. 

Liderem rajdu Adrenalin Kupa jest jadący Hummerem H3 EVO, aktualny mistrz Polski – Czech Miroslav Zapletal, który jest zarazem konstruktorem Forda Pawła Molgo. Co ciekawe, spod jego ręki wyszedł również Ford Porizka. 

– Chylę czoło przed kunsztem inżynieryjnym Zapletala – mówi szef NAC Rally Team. – Jego auta mają ogromny potencjał. Póki co dopiero „wjeżdżam się” w Forda, muszę go dobrze poznać, ale wiem już, że dokonałem właściwego wyboru. Dużym krokiem naprzód jest zwłaszcza w pełni niezależne zawieszenie, dzięki czemu tył auta „nie kopie” się tak, jak miała to w zwyczaju czynić moja poprzednia Toyota. Czuję, że wszystko zmierza we właściwym kierunku. Dokonujemy tylko drobnych poprawek – ustawiamy fotele, kierownicę. Serwis pod kierunkiem Maćka Martona również sprawuje się bez zarzutu. W sobotę spróbujemy powalczyć o awans w „generalce”!