Rajdówka klasy premium – Ford F-150 EVO udanie zapoczątkował sezon NAC Rally Team

2019-05-08

Toyota Hilux to obecnie najlepsza rajdówka na świecie, czego dowodem jest zwycięstwo odniesione przez Nassera Al-Attiyaha w rajdzie Dakar 2019. Czy więc przesiadka z Toyoty do Forda F-150 EVO, na którą zdecydował Paweł Molgo z zespołu NAC Rally Team, miała sens? Bez wątpienia tak, ale by to dostrzec, trzeba poznać historię obu samochodów oraz tajniki ich konstrukcji. 

Toyota Al-Attiyaha i Toyota Molgo – choć z pozoru wyglądają dość podobnie – to jednak dwa zupełnie różne auta. Samochód, który należał dotychczas do zespołu NAC Rally Team, jest konstrukcją zaprojektowaną w roku 2011, a zrealizowaną dwa lata później przez belgijską stajnię rajdową Overdrive. Auto, którym Al-Attiyah triumfował w Dakarze, to zaś najnowsza ewolucja Hiluxa, będąca owocem wielu lat doświadczeń, zaprojektowana i wykonana w Republice Południowej Afryki pod bacznym okiem Glynna Halla, która od swego protoplasty różni się... nieomal wszystkim, począwszy od mocniejszego, umieszczonego bliżej środka auta silnika, a skończywszy na w pełni niezależnym zawieszeniu. Przykładowo „ten sam” 5-litrowy silnik Toyoty V8 zamontowany w obu samochodach to zupełnie dwie różne jednostki o odmiennej konstrukcji, dysponujące inną mocą (385 KM w 2019 r. versus 350 KM w 2013) i wysokością momentu obrotowego (620 Nm obecnie kontra 560 Nm niegdyś). 

Ambitne plany Pawła Molgo walki o najwyższe rezultaty w rajdach cross-country nie pozwalały na sentymentalne kontynuowanie startów za kierownicą „najlepszej dakarówki na świecie”, która poza zbliżonym wyglądem (po 2016 roku Hilux zmienił swoje oblicze) i nazwą niewiele z rajdówką Al-Attiyaha miała wspólnego, i zaowocowały przesiadką do najnowszej generacji Forda F-150 EVO skonstruowanego przez czeskiego inżyniera i zarazem utytułowanego kierowcę Miroslava Zapletala. Wybór okazał się trafny, czego dowodem są miejsca na podium dwóch rajdów (Adrenalin Kupa i Baja Drawsko) wywalczone przez załogę NAC Rally Team na inaugurację nowego sezonu cross-country.

– Moja przyjaźń z Fordem zacieśnia się, a ja coraz pewniej czuję się za jego kierownicą – mówi Paweł Molgo. – Poprawki, które w ustawianiach zawieszenia wykonał specjalista ze słowackiej firmy FRT, a także wymiana sprężyn, sprawiły, że samochód powędrował nieco w górę, a na wybojach radzi sobie znakomicie. Nareszcie tył auta nie podskakuje na dziurach, lecz trzyma się trasy jak przyklejony, zapewniając dobrą trakcję i równomierne „odepchnięcie”.

Na pierwszy rzut oka Ford wydaje się bardziej atletyczny od Toyoty, ale jest to tylko złudzenie optyczne (na dodatek jest od niej o 100 kilogramów lżejszy!). Mimo większego (o 35 mm) rozstawu osi jest krótszy o blisko 30 cm, zachowując podobną szerokość (około 198 cm w zależności od ustawienia geometrii). Swoją poprzedniczkę przerasta natomiast o głowę (prawie o 20 cm). Wrażenie potęguje „pękata” kabina, która – jak się okazuje – stanowi ogromny atut rajdówki z Czech.

– Czuję się w niej niezwykle komfortowo – ocenia kierowca. – Zyskaliśmy doskonałą widoczność i wreszcie nie gnieciemy się jak wcześniej. Jej dodatkową zaletą jest klimatyzacja, z której nie mieliśmy okazji jeszcze skorzystać, ale na pewno prędzej czy później ją docenimy.

Wychwalając Forda, trzeba oddać sprawiedliwość i docenić również mistrzostwo Toyoty, której ogromnym atutem jest dopracowany silnik Lexusa o bardzo wysokiej kulturze pracy. – Mimo iż jednostka Mustanga jest mocniejsza i pozwala na szybszą jazdę, nadal złego słowa nie powiem o motorze Hiluxa, który rewelacyjnie wkręcał się na każdym biegu – mówi Paweł Molgo. – Teraz natomiast muszę pamiętać o stałym utrzymywaniu obrotów na wysokim poziomie i częściej zmieniać biegi. Nie jest to żadna niedogodność, ale muszę jeszcze do tego przywyknąć.

Już w najbliższy weekend Paweł Molgo z Januszem Jandrowiczem po raz trzeci przetestują swego Forda F150 EVO w walce – tym razem na trasie węgierskiego rajdu Riverside Baja zaliczanego do klasyfikacji mistrzostw Europy Środkowej w rajdach cross-country.