Teatr dwóch aktorów. Pasjonujący pojedynek Zapletala i Molgo w Szczecinku

2019-09-25

– Z takim rywalem jak Mirek Zapletal nie wstyd jest przegrać! Tym bardziej że walczyliśmy jak równy z równym, pozostawiając resztę rywali z tyłu. Oczywiście pozostaje mały niedosyt, bo każdy celuje w zwycięstwo, ale i tak wróciliśmy do domu bardzo zadowoleni – mówi Paweł Molgo po zajęciu 2. miejsca w rajdzie Baja Szczecinek, który był przedostatnią rundą Rajdowych Mistrzostw Polski Samochodów Terenowych 2019.

Zawody, które odbyły się w ostatni weekend, składały się z dwóch odcinków specjalnych: „Okonek” o długości 42,5 km oraz „Czarne” o długości 60,5 km, z których każdy należało pokonać dwukrotnie. Pierwszego dnia na załogi czekała rozmoknięta, trudna technicznie trasa, a sytuacja nieustająco pogarszała się z powodu padającej mżawki. – Obaj z Mirkiem postawiliśmy na „błotne” opony Wrangler, które świetnie radziły sobie w takich warunkach – opowiada Paweł Molgo. – Jechaliśmy podobnym tempem, „tnąc się” na sekundy. Pierwszy oes wygrałem z minimalną przewagą 3 sekund, a na drugim, gdy z powodu zepsutej klimatyzacji zaparowała mi szyba i musieliśmy się ratować ręczną ściągaczką, by usunąć gromadzącą się na niej parę, byłem wolniejszy o 16 sekund.

Nazajutrz zawodnicy przystąpili do decydującego starcia. OS „Czarne” okazał się jednak mniej błotnisty i pozwalał na szybką jazdę, do której Wranglery nie są predestynowane. – Nie lubię tych opon, za to Mirek zna je doskonale – opowiada Paweł Molgo. – Nic dziwnego, że na trzecim oesie „dołożył” mi aż 50 sekund. Przyznaję – rano miałem słabszą dyspozycję, ale straty powetowałem sobie po serwisie.

W jego trakcie zapadła decyzja o zmianie błotnych opon na „szybkie” Micheliny (podobny manewr wykonał rywal z Czech). Paweł Molgo ruszył jednak do ataku, co zaowocowało jego oesowym zwycięstwem i odrobieniem 16 sekund strat w generalce. Nie wystarczyło to jednak do wygrania rajdu, ale mimo to uśmiech nie schodził z ust kierowcy NAC Rally Team. 

– Mirek był dziś po prostu szybszy! – komentował Paweł Molgo. – Chylę przed nim czoła, bo to znakomity kierowca, wyśmienity konstruktor (sam przecież jeżdżę autem z jego stajni, a cztery jego rajdówki zajęły cztery czołowe lokaty w Szczecinku), a przy tym niezwykle skromny i pracowity człowiek. Wszystko osiągnął własnymi rękami. Na Dakarze czy pustynnych bajach nie ustępuje światowej czołówce, choć nie dysponuje armią mechaników i nieraz sam musi zakasać rękawy i wejść pod samochód. Dla mnie to wielka radość i nobilitacja, że jestem w stanie dotrzymać mu kroku. Tytuł mistrza Polski, po który pewnie zmierza, należy mu się jak psu zupa!

Finałowa runda RMPST, na której rozstrzygną się losy mistrzowskich tytułów, odbędzie się w Żaganiu w dniach 18-20 października.