Z Fordem za pan brat. NAC Rally Team podsumowuje sezon 2019

2019-12-05

– Tegoroczny sezon przypominał sinusoidę – część planów się udała, część nie. Z wielu występów jestem zadowolony, jednak kilka poszło zupełnie nie po naszej myśli. Ale jak na pierwszy rok startów nowym autem generalnie narzekać nie mogę – mówi Paweł Molgo, wicemistrz Polski w rajdach terenowych.

Sezon 2019 zespół NAC Rally Team rozpoczął od rewolucji w swoim parku maszynowym, w którym miejsce wysłużonej (ale i zasłużonej!) Toyoty Hilux T1 zajął nowy Ford F-150 EVO zbudowany przez czeski serwis Miroslava Zapletala – wielokrotnego uczestnika rajdu Dakar, a zarazem trzykrotnego triumfatora mistrzostw Polski. 

– Po latach spędzonych w Toyocie postanowiłem wykonać krok naprzód – uzasadniał swój wybór Paweł Molgo, lider zespołu NAC Rally Team. – Stąd pomysł na przesiadkę do Forda, który jest rajdówką z najwyższej półki. Czas biegnie nieubłaganie, a Hilux w specyfikacji, którą dysponowałem, a która jeszcze kilka lat temu kwalifikowała go do awangardy, stał się już nieco przestarzałą konstrukcją, choć nigdy o nim złego słowa nie powiem. W nowym Fordzie dysponuję jednak równie dobrą, 5-litrową jednostką Mustanga, a ponadto mogę korzystać z takich udogodnień jak hamulce chłodzone wodą, klimatyzacja czy w pełni niezależne zawieszenie, bez którego trudno dziś walczyć o czołowe lokaty w rajdach cross-country.

Na potwierdzenie tych słów Paweł Molgo wraz z Januszem Jandrowiczem dwukrotnie zajęli trzecią lokatę w inauguracyjnych rundach Mistrzostw FIA CEZ w rajdach terenowych (Adrenalin Kupa) oraz Rajdowych Mistrzostw Polski Samochodów Terenowych (Baja Drawsko), dowodząc tym samym, że błyskawicznie odnaleźli wspólny język z nowym samochodem. 

Kolejnej rundy z cyklu Mistrzostw FIA CEZ – rajdu Riverside Baja – załoga NAC Rally Team nie ukończyła niestety w wyniku uszkodzenia układu dolotowego, jednak niepowodzenie to powetowała sobie na następnych zawodach zaliczanych do RMPST: Rajdzie Terenowym Geotermia Lądek-Zdrój, na którym wywalczyła 2. miejsce oraz w rozegranym w Przasnyszu rajdzie Polskie Safari, który zwyciężyła.

Sukcesu tego nie udało mu się jednak powtórzyć na rajdzie Orlen Baja Poland zaliczanym do cyklu Pucharu Świata FIA, którego Ford nie ukończył z powodu serii awarii. – Start w Szczecinie uznaję za naszą największą porażkę – mówi Paweł Molgo. – Od samego początku sobotniego etapu czułem, że to nie mój dzień. Mimo to walczyliśmy, ale nic nie szło, tak jak powinno. W końcu nasze auto samo dało nam wyraźny znak, że nie chce jechać dalej, więc postanowiliśmy go posłuchać... Uważam, że podjęliśmy właściwą decyzję, bo szkoda ryzykować zdrowie i auto, walcząc o miejsce, które i tak by nas nie satysfakcjonowało. 

Niepowodzenie na szczecińskiej rundzie Paweł Molgo szybko wynagrodził sobie na kolejnych zawodach – Baja Szczecinek – w których znów zaliczał się do ścisłej czołówki rywalizujących załóg i ostatecznie musiał uznać wyższość jedynie Mirka Zaplatela pewnie zmierzającego po tytuł mistrzowski. Na finałowej rundzie RMPST – rajdzie Baja Europe – pod nieobecność Zapletala załoga NAC Rally Team zajęła 2. lokatę w klasyfikacji generalnej i wygrała w klasie samochodów, tym samym przypieczętowując tytuł wicemistrzów Polski.

– Trudno nie cieszyć się z takiego sukcesu, choć oczywiście zawsze naszym celem jest zwycięstwo – podsumowuje Paweł Molgo. – Przegrana z Mirkiem Zapletalem nie przynosi jednak ujmy. Myślę, że zaprzyjaźniliśmy się z naszym Fordem, który pozbywa się już „chorób wieku dziecięcego”. Idąc za ciosem, chcieliśmy wystartować w nim w maratonie Africa Eco Race, ale nie zdążyliśmy w tak krótkim czasie spiąć budżetu i odsunęliśmy ten zamiar na dalszą przyszłość.  

Innym pomysłem, którego nie udało się niestety zrealizować, był powrót do Afryki na organizowany co dwa lata rajd East African Safari Classic Rally. Przegotowywane do startu Porsche 911 wymagało sprowadzenia specjalistycznych części, które okazały się niestety białym krukiem na rynku motoryzacyjnym.  

– Nadszedł czas na zasłużony odpoczynek po intensywnym roku – mówi Paweł Molgo. – Nie zamierzamy jednak zapadać w sen zimowy i myślimy już o nowym sezonie. Znamy kalendarz przyszłorocznych mistrzostw Polski, ale czekamy jeszcze na ogłoszenie terminów rund zaliczanych do Pucharu Świata w rajdach cross-country baja, w których – przynajmniej kilku – chcielibyśmy wystartować. W styczniu 2020 wszystko powinno być już jasne. Póki co dziękujemy naszym sponsorom i kibicom za wsparcie i ściskanie kciuków. Z Waszą pomocą jesteśmy w stanie wyjść z każdej opresji i walczyć o laury z załogami ze światowej czołówki!