NAC Rally Team triumfuje w 4V Rally Raid 2020

2020-08-28

NAC Rally Team triumfuje w 4V Rally Raid 2020

179,6 km/h – taką prędkość ustrzelił Pawłowi Molgo i Maciejowi Martonowi fotoradar na trasie zawodów 4V Rally Raid, które 22 sierpnia rozegrano w okolicach miasta Konstanca w Rumunii. Polacy momentami mknęli swoim Fordem F-150 jeszcze szybciej, a równocześnie znakomicie nawigowali, dzięki czemu po przejechaniu 345 kilometrów w terenie stanęli na najwyższym stopniu podium.
Rajd, co trochę niezwykłe w świecie rajdów cross-country, rozegrano w formule jednodniowej. Po piątkowych badaniach technicznych następnego dnia o 6 rano zawodnicy stanęli na starcie maratońskiego odcinka, na którego trasie wyznaczono trzy punkty 15-minutowej neutralizacji pozwalające uzupełnić paliwo, usunąć drobne awarie i... odrobinę odsapnąć.
Jako pierwszy do walki ruszył utytułowany duet z Czech: Miroslav Zapletal i Marek Sykora. Dwie minuty później pościg za nimi rozpoczął Ford (nawiasem mówiąc będący projektem Zapletala) polskiej załogi NAC Rally Team. Trasa sprzyjała szybkiej jeździe, nie pozwalała na błędy w technice prowadzenia auta, z zarazem wymagała ogromnej precyzji w nawigacji. Jak się okazało, kluczem do sukcesu okazała się właśnie praca pilotów.
– Streszczając rywalizację – my popełniliśmy trzy błędy nawigacyjne, a Mirek z Markiem – o jeden więcej! I to właśnie zadecydowało o naszej wygranej – mówi Paweł Molgo. – Mirek wystartował przed nami, ale gdy za którymś razem zabłądził, to my wyszliśmy na prowadzenie. Nawigacja (oparta na tradycyjnym roadbooku i azymutach) była piekielnie trudna, a odtąd na dodatek cały czas czuliśmy jego oddech na plecach. Gdy dziesięć kilometrów przed metę złapaliśmy kapcia w prawym tylnym kole, musieliśmy bez namysłu podjąć decyzję: jedziemy dalej czy zmieniamy koło. Wybraliśmy pierwsze rozwiązanie i finiszowaliśmy, jadąc na feldze i wypatrując w lusterku zbliżającego się rywala. Obawy okazały się niepotrzebne, bo nie tylko nas nie dogonił, ale też długo kazał na siebie czekać na mecie. Wygraliśmy z przewagą prawie 10 minut, co bardzo mnie cieszy, bo Mirek to nie tylko aktualny mistrz Polski, ale zarazem kierowca ze światowej czołówki cross-country. Po porównaniu zapisów naszych przejazdów okazało się, że gdybyśmy obaj uniknęli błędów nawigacyjnych, nasz Ford i tak okazałby się szybszy od jego Hummera.
Polska załoga okazała się lepsza nie tylko od czeskiego wygi, ale również całego zastępu zwinnych UTV-ów, które nie miały z nią szans zwłaszcza na prostych odcinkach. W ich gronie brylowała druga polska ekipa – Tomasz Białkowski i Dariusz Baśkiewicz, którzy pomimo konieczności wymiany paska napędowego i złamanego wahacza zajęli 4. miejsce w klasyfikacji generalnej i 2. w grupie SSV Profi.
– Spodziewałem się rywalizacji w terenie górzystym, ale trasa okazała się o wiele bardziej zróżnicowana – opowiada Paweł Molgo. – Płaskie fragmenty przypominały nam rajdy rozgrywane na Węgrzech, kręte, techniczne odcinki wśród drzew były podobne – jak twierdzi mój pilot – do oesów hiszpańskich, a z kolei ścieżki wytyczone w terenie pagórkowatym i nieduże wioski zagubione na odludziu były reminiscencją maratonów, w których startowaliśmy w... Maroko. Dodatkową atrakcją był... otwarty ruch na trasie, a więc możliwość spotkania na swej drodze na przykład maszyn rolniczych. Pół biedy, gdy był to kombajn w polach widoczny z odległości kilometra. Chwilę grozy przeżyliśmy w zagajniku, gdzie wjechaliśmy wprost na... konną furmankę! Na szczęście obyło się bez wypadków. Uważam, że gdyby rajd otrzymał profesjonale zabezpieczanie, mógłby z powodzeniem aspirować na przykład do cyklu Pucharu Świata. Tamtejsze tereny mają ogromny potencjał!
W zawodach Pucharu Świata – rajdzie Baja Poland – załoga NAC Rally Team wystartuje już za tydzień, ponownie w składzie Paweł Molgo – Maciej Marton. – Do Szczecina zabieram znakomity samochód, a po raz kolejny towarzyszyć mi będzie Maciek, który jest pilotem światowego formatu i jednocześnie wyśmienitym mechanikiem – mówi lider zespołu. – W Rumunii nie tylko świetnie nawigował, ale również błyskawicznie wyławiał błędy auta i zapobiegał poważniejszym awariom. Mam nadzieję, że na mecie Baja Poland będziemy w równie dobrych nastrojach co na finiszu 4V Rally Raid.