Portugalski debiut. NAC Rally Team na starcie Baja Portalegre 500

2020-11-04
W Polsce skrócony sezon cross-country dobiegł już końca, ale dla spragnionych rajdowych emocji zawodników NAC Rally Team kilka rajdów w roku to zdecydowanie za mało. W poszukiwaniu nowych doznań w tym tygodniu udadzą się zatem do dalekiej Portugalii, by stanąć w szranki ze światową czołówką na trasie rajdu Baja Portalegre 500 zaliczanego do Pucharu Świata FIA w rajdach cross-country baja.
Dla Pawła Molgo i Janusza Jandrowicza to kolejne sportowe wyzwanie obdarzone jednocześnie walorem turystycznej wyprawy. Ściganie i zwiedzanie idą ich zdaniem w parze, dzięki czemu w trakcie swej kariery objechali już pół świata, zaglądając między innymi do Pekinu, Moskwy i Dakaru. W Portugalii jeszcze jednak nie byli, dlatego szukając rajdu na zwieńczenie sezonu, postawili na słynne Baja Portalegre 500 – 34. edycję portugalskiego klasyka.
Czeka na nich trudna techniczne, a zarazem atrakcyjna wizualnie trasa, która będzie areną zmagań znakomitych kierowców. Faworytów upatruje się w osobach Rosjanina Vladimira Vasilyeva, który poprowadzi fabryczne MINI, Holendra Bernharda Ten Brinke w Toyocie Hilux – 7. zawodnika ostatniego Dakaru, jak i mocnych Portugalczyków: Miguela Barbosy, Ricardo Porema czy Nuno Matosa. W klasie T4 (SSV) szansę na wysoką lokatę ma drugi polski duet: Aron Domżała i Maciej Marton, który niedawno dołączył do zespołu Monter Energy Can Am.
– Na nic się nie nastawiam! – deklaruje Paweł Molgo. – Wynik jest dla mnie sprawą drugorzędną, choć chciałbym się dobrze zaprezentować i nie zamierzam tanio sprzedać skóry. Stawka jest jednak bardzo mocna, objeżdżona na trasie, która dla mnie będzie zupełną nowością, więc cudów się nie spodziewam. Cieszę się, że będę miał okazję skrzyżować rękawice z najlepszymi!
Badania techniczne zaplanowano na najbliższy czwartek. Następnego dnia zawodnicy pokonają prolog oraz 80-kilometrowy odcinek SS2. W sobotę czekają na nich dwa długie oesy SS3 i SS4 o długości odpowiednio 180 i 170 km.
– Nasz Ford już zdąża w kierunku Portugalii na pace ciężarówki, a mu dogonimy go samolotem, który na szczęście wciąż lata – mówi Molgo. – Będziemy bardzo uważać, by nie zachorować, stosując ścisły reżim sanitarny. Po cichu liczymy na udane zwieńczenie sezonu i mnóstwo wrażeń!