Na pustynnym ringu
- NAC Rally Team po IV etapie OiLibya Rally of Morocco 2013

2013-10-18

180 km/h – jazda z taką prędkością po wyboistej, marokańskiej pustyni wymaga mocnych nerwów i dużych umiejętności. Paweł Molgo i Ernest Górecki, którzy nie oszczędzali swojej Toyoty na czwartkowym etapie OiLibya Rally of Morocco, są już coraz bliżej mety zawodów, a zarazem szansy na duży sukces – zajęcia miejsca na podium grupy T2. Awansuje również druga załoga NAC Rally Team – Piotr Domownik, Janusz Jandrowicz i Przemysław Saleta obecnie plasują się na 5. pozycji w grupie ciężarówek T4.

- W czwartek pokonaliśmy blisko 300 kilometrów w bardzo zróżnicowanym, pofałdowanym terenie - opowiada Paweł Molgo. - Trasa była pełna pułapek, które w każdej chwili mogły obrócić bieg zdarzeń. Na szczęście do mety dojechaliśmy bez żadnych problemów, osiągając w dodatku bardzo dobry wynik - nasza Toyota uplasowała się na wysokim 24. miejscu w klasyfikacji generalnej. Do lidera naszej klasyfikacji, czyli aut produkcyjnych T2, odrobiliśmy 2 minuty i obecnie tracimy do niego tylko 4 minuty. Wszystko więc jeszcze się może zdarzyć! 

Do mety czwartego etapu bez przeszkód dotarła również załoga Unimoga, która odnotowała awans w klasyfikacji – z 8. na 5. miejsce. Duża w tym zasługa nowego pilota, Przemka Salety, który stał się dobrym duchem zespołu. Byłemu mistrzowi świata w kick-boxingu uśmiech nie schodzi z twarzy, co ma znakomity wpływ na morale całego teamu. - Jak co dzień mogę powtórzyć, że atmosfera w naszym zespole jest niezmiennie znakomita! - śmieje się Paweł Molgo. - Mój optymizm bierze się również stąd, iż z dnia na dzień coraz bardziej podoba mi się moja Toyota. Zaczynam coraz mocniej się z nią zżywać i dzięki temu jadę coraz szybciej. Jazda momentami z prędkością 180 km/h to niesamowite uczucie! Na czwartkowym etapie nasza średnia wynosiła 75 km/h, co jest już bardzo przyzwoitym wynikiem, biorąc pod uwagę ciężkie warunki, w jakich się ścigamy.  

Piątkowy, ponad 300-kilometrowy etap rajdu OiLibya Rally of Morocco będzie najdłuższy w tegorocznej edycji zawodów, ale wbrew wcześniejszym zapowiedziom jego cechą dominującą nie będą wydmy. Te w dużej liczbie mają pojawić się dopiero na finałowym etapie w sobotę, co może mieć duży wpływ na ostateczny wygląd klasyfikacji.

- Nieduży dystans, jaki dzieli nas od lidera grupy T2, kusi, by szukać strategii – atakować lub czekać na błąd rywala - rozważa Paweł Molgo. - Staram się jednak o tym nie myśleć – wystarczy przebita opona i wyniki natychmiast mogą ulec radykalnej zmianie. Przyjmujemy więc, że będziemy „jechać swoje”, spokojnie obserwując rozwój wypadków. Wbrew pozorom do mety rajdu wciąż jeszcze daleko.