Team

O zespole

NAC Rally Team to zespół, który powstał z pasji do motoryzacji. Jego członkowie to grupa doskonałych kierowców, pilotów oraz mechaników, którzy mają na swoim koncie ogromne sukcesy zarówno na polskiej, jak i europejskiej scenie rajdowej. Mogą oni poszczycić się najwyższymi osiągnięciami, m.in. Mistrzostwem Polski RMPST 2011, 2014 i 2015

Do stałego składu należą

Paweł Molgo- kierowca
Piotr Domownik – kierowca
Janusz Jandrowicz – pilot

Flota NAC Rally Team

  • Toyota Hilux
  • Toyota Land Cruiser VDJ200
  • Mercedes Unimog
  • MAN – ciężarówka serwisowa

Zawodnicy

Paweł Molgo

Paweł Molgo

Miłość do motoryzacji ma w genach – jego ojciec był właścicielem wspaniałego niemieckiego roadstera marki Wanderer, wyprodukowanego jeszcze przed wojną. Szybkie i piękne auta towarzyszą mu więc od lat najmłodszych. - Odkąd pamiętam, zawsze ciągnęło mnie do samochodów - wspomina. - To moja wielka życiowa fascynacja.

Jako nastoletni młodzieniec, w latach 70., kibicował zawodnikom startującym w Rajdzie Warszawskim, podziwiając rozmach imprezy i umiejętności kierowców. Z czasem stał się nałogowym kibicem motosportu i odliczał dni do ukończenia 16. roku życia, kiedy mógł wreszcie ubiegać się o prawo jazdy. W wieku 18 lat został właścicielem swego pierwszego auta, którym był... Maluch. A już miesiąc później w trakcie treningów na piasku wywrócił swoją „rajdówkę” na dach!

W latach 80. u boku swego przyjaciela, a później znakomitego kierowcy Pawła Przybylskiego, stawiał pierwsze kroki w popularnych KJS-ach. Z czasem, gdy nabrał doświadczenia, zaczął pojawiać się na starcie wyżej notowanych rajdów strefowych. Przyjaźń z Przybylskim okazała się w pewnym stopniu... przekleństwem. Nadzwyczajne umiejętności kolegi działały deprymująco i coraz częściej zadawał sobie pytanie, czy to jego właściwa droga życiowa. - Wtedy nie wiedziałem jeszcze, że obok Bublewicza i Kuliga to największy talent w historii polskiego motosportu! - mówi. - Czasem siadałem u niego na prawym fotelu i obserwowałem, jak genialnie prowadzi samochód. Gdy próbowałem go naśladować, nierzadko... kończyłem w rowie.

Po zdobyciu rajdowej licencji przyszedł czas na zamianę auta. Przybylski przesiadł się do przednionapędowego Renault 5 Alipne, a Molgo - do jego tańszego odpowiednika, czyli jugosłowiańskiej Zastawy. - Okazało się jednak, że napęd na przód zupełnie nam obu nie odpowiadał - wspomina. - Szybko pozbyliśmy się tych aut. Paweł powrócił do rajdówek z napędem na tył lub na wszystkie koła, a ja... postanowiłem zająć się rodziną i rozkręcaniem biznesu.

Trudno odmówić Pawłowi Molgo konsekwencji: jako wielbiciel samochodów z napędem na tył oraz 4x4, do dziś nawet na co dzień wystrzega się przednionapędowek...

Przerwa w karierze zawodniczej Pawła Molgo trwała blisko 20 lat, przerywana sporadycznymi startami w wyścigach m.in. w Toruniu i Poznaniu. Czas nie zabił jednak jego miłości do motoryzacji, która kilka lat temu ukazała mu zupełnie nowe, równie pociągające oblicze. Przypadkowo poznany w Zakopanem fanatyk off-roadu, Wojtek Krupa, zabrał go na niewinną przejażdżkę w teren i... znowu się zaczęło! Zbudowaną przez Wojtka rajdówką na bazie Suzuki Vitara spróbował swych sił w rajdzie przeprawowym, ale powolne zmaganie się z przeszkodami nie przypadło mu wtedy do gustu. Dużo bardziej spodobało mu się ściganie z dużą prędkością po bezdrożach, którego skosztował na rajdach Poland Trophy 2010, zajmując w klasyfikacji rocznej 2. miejsce. Vitara posłużyła jeszcze do występów w zawodach z serii Intercars, ale wiadomym się stało, że do „poważnego” rajdowania potrzeba lepszego auta.

I znów o wszystkim zadecydował los... Przypadkowe spotkanie w Urzędzie Celnym z Piotrem Domownikiem, właścicielem serwisu Rally4x4.pl, który odbierał w nim terenowe Mitsubishi Pajero, dało początek zespołowi NAC Rally Team, który obecnie może poszczycić się wywalczonymi przez Pawła Molgo tytułami m.in. mistrza Polski i Czech 2014 (z Januszem Jandrowiczem), mistrza Polski grupy T2 w roku 2011 i wicemistrza Europy Centralnej FIA CEZ (z Wojtkiem Krupą). Team na swym koncie ma również m.in. wiele udanych startów w Afryce (np. OiLibya Rally of Morocco), a także w jednym z najsilniej obsadzonych rajdów na świecie – rosyjskim Silk Way Rally (z Ernestem Góreckim). 

Od roku 2013 zespół, któremu szefuje Paweł Molgo, sukcesywnie się zbroi, dzięki czemu może obecnie pochwalić się imponującym, a zarazem nadzwyczaj racjonalnie skomponowanym parkiem maszynowym. 

Za sprawą zakupionego w 2014 roku Nissana Navary T1 Paweł Molgo stanął na podium rajdów Baja Drawsko, Baja Carpathia i Baja Poland (w którym wywalczył 2. miejsce w klasyfikacji mistrzostw krajowych) oraz wygrał rajd Inter Cars Master Race w Nowym Sączu. Tuż przed końcem sezonu zespół wzmocniła Toyota Hilux Overdrive, która w przyszłości ma zająć miejsce Nissana jako podstawowej T-jedynki. Na finałowej rundzie RMPST 2014, rajdzie Baja Inter Cars w Żaganiu, Paweł Molgo w parze z Januszem Jandrowiczem, wywalczyli 4. miejsce, przypieczętowując swoje zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Rajdowych Mistrzostw Polski Samochodów Terenowych 2014. 

Drugą rajdówką NAC Rally Team jest zbudowana przez serwis zespołu Toyota Land Cruiser T2, która posiada potencjał, by walczyć w grupie aut produkcyjnych o czołowe lokaty na rajdach o randze światowej. Udowodniła to, zajmując m.in. znakomitą 2. lokatę na słynnym OiLibya Rally of Morocco 2013. 

Wraz z pasją off-roadową odżyło również zamiłowanie Pawła Molgo do klasycznych samochodów sportowych. Za kierownicą Polskiego Fiata 125p stawał na starcie m.in. Historycznego Rajdu Polski i Rajdu Barbórki. Uzbrojony w opony z kolcami i łańcuchy śniegowe dwukrotnie (w latach 2013 i 2014) pokonywał alpejskie przełęcze na Historycznym Rajdzie Monte Carlo, w którym wystartuje również w roku 2015. - Start zimą w Monako jest fascynującą przygodą! - mówi. - Trasa jest niełatwa, nierzadko bywa oblodzona, a wymaga bardzo szybkiej jazdy w trudnym, górzystym terenie. Ale warto ponosić trudy – choćby dla niezapomnianej atmosfery wyścigu.

Z kolei rajdowym Porsche 911 SC Paweł Molgo bierze udział w wyścigach torowych np. z cyklu Classic Cup. - Uwielbiam je! - mówi. - Ścigamy się na lotniskach, rozwijamy duże prędkości, zmagając się z autami, które nie mają wspomagania kierownicy. To dla mnie ogromna frajda!

Będąc wielbicielem aut klasycznym z tylnym napędem Paweł Molgo jest zagorzałym czytelnikiem fachowej prasy (np. „Oldtimer Markt Preise”) i stałym bywalcem targów Techno Classica w Essen. - Kocham sportowe auta z lat 50-60. Mają niepowtarzalne linie i kształty. I przede wszystkim napęd na tylne koła! - mówi. - Ale mimo wszystko off-road jest dla mnie priorytetem. Pozwala mi ścigać się z najlepszymi i... poznawać przepiękne miejsca na świecie.

NAC Rally Team nieustannie wyznacza sobie nowe, ambitne wyzwania, które dowodzą jego profesjonalizmu i są świadectwem sportowego rozwoju. Na przełomie grudnia 2014 i stycznia 2015 zespół wystąpi w słynnym Africa Race – rajdzie, który przejął schedę po klasycznym Dakarze. - Zapowiada się wspaniała przygoda - kwituje Paweł Molgo. - Już nie możemy się doczekać wyjazdu do Afryki, którą w przyszłym roku odwiedzimy co najmniej dwukrotnie, bo jesienią 2015 planujemy ponadto występ klasycznym Mercedesem 450 SLC w East African Safari Classic Rally w Kenii.

Mówi się, że współczesne czasy wymagają ścisłej specjalizacji, a sukces – zwłaszcza w sporcie – odnoszą tylko ci, którzy bez reszty poświęcają się jednej dyscyplinie. Paweł Molgo – startując terenówkami w szybkich rajdach cross-country, ciężarówką w pustynnych maratonach, tylnonapędowym Porsche w wyścigach torowych i leciwym Fiatem 125p w rajdach klasycznych – udowadnia, że miłość do motoryzacji wciąż można okazywać na wiele sposobów. Jego wyniki osiągane w zawodach wskazują, że jest to uczucie odwzajemnione.

Najważniejsze sukcesy:

II miejsce klasyfikacji generalnej 2010 w Poland Trophy 

II miejsce w klasie advanced w RMF Morocco Challenge 2010 

Mistrzostwo Polski RMPST 2011 w grupie T2,

Wicemistrzostwo Europy Centralnej 2011 w FIA CEZ

I miejsce w Pucharze Polski Cross Country 2011

II miejsce w Rajdzie OiLibya Rally of Morocco 2013

Mistrzostwo Polski RMPST 2014 w grupie T1

Mistrzostwo Polski i Czech RMPST 2014 w klasyfikacji generalnej

I miejsce w grupie T2 w Africa Eco Race 2015

Mistrzostwo Polski i Czech RMPST 2015 w klasie T1

Mistrzostwo Polski i Czech RMPST 2015 w klasyfikacji generalnej

Piotr Domownik

Piotr Domownik

W motoryzacji pasjonują go rozwiązania rzadkie i niekonwencjonalne. Tytuł Rajdowego Mistrza Polski Samochodów Terenowych zdobył własnoręcznie zbudowanym „Pająkiem” z niezależnym zawieszeniem o niebotycznym skoku 40 cm. Na wakacje jeździ z rodziną samodzielnie odremontowanym Volkswagenem „ogórkiem”, któremu stuknie wkrótce 40 lat (najdalej dotarł aż za Barcelonę). Po Warszawie najchętniej poruszałby się Toyotą Crown z 1980 roku, której jedyną wadą jest duże zapotrzebowanie na paliwo. I nawet w rajdach terenowych startuje obecnie ciężarówką Unimog, która na tle rywali wyróżnia się wzrostem i charakterem. Marzenie Piotra Domownika również jest wyjątkowe – to start w rajdzie Dakar, najlepiej w jego wersji afrykańskiej...

Zew motoryzacyjnej przygody czuł od najmłodszych lat. Pierwsze podróże po zasypanym śniegiem... Ursynowie odbywał jako nastolatek - bez wiedzy rodziców i prawa jazdy - za kierownicą Małego Fiata, pozostawionego przez jego wuja na przechowanie. - Wieczorem wykradałem kluczyki i ruszałem w miasto, o czym moi rodzice nie mieli zielonego pojęcia – wspomina. - Do czasu, gdy przyłapała mnie mama, zrobiła się z tego megaafera, choć na szczęście wujek nie miał do mnie pretensji. Dziś jednak, jako ojciec 10-letniej córki, gdy o tym pomyślę, włos jeży mi się na głowie...

Jego pierwszym autem była stara, 2-litrowa Mazda 626 w wersji coupe, od czasu której datuje się jego atencja dla japońskich samochodów. W czasach studenckich, gdy wybierał się na roczne studia do Hiszpanii, postanowił już kupić auto uniwersalne – takie jak Suzuki LJ80. Podróż miniaturową terenówką z Warszawy do Grenady (ca 3500 km) wraz z narzeczoną i bagażami zajęła mu cały tydzień i – być może – stała się zarzewiem jego miłości do... maratonów off-roadowych. U stóp Alhambry zetknął się z nimi po raz pierwszy – dokładnie pod oknami jego mieszkania przeparadowali rajdowcy biorący udział w zawodach Paryż-Granada-Dakar 1994. - Oczywiście wybrałem się do ich obozu, gdzie naoglądałem się rajdowych potworów: terenówek z silnikami umieszczonymi z tyłu, pierwszych prototypów Schlessera... - opowiada. - Dakar wówczas nieco inaczej wyglądał – był rajdem amatorskim, dalekim jeszcze od komercji, doceniającym techniczną „wynalazczość”. Patrzyłem i... zazdrościłem. Na Dakar, który stał się odtąd moim życiowym marzeniem, jeszcze nie dotarłem, ale wciąż zmierzam w jego kierunku.

Po powrocie z Hiszpanii spróbował sił w eliminacjach do Camel Trophy. Za pierwszym podejściem z rywalizacji o miejsce w polskiej reprezentacji odpadł szybko, ale następnym razem, w 1996 roku, doszedł już do finałowej czwórki. Ostatecznie przypadła mu rola rezerwowego – do Indonezji pojechał Jarek Kazberuk (z którym do dziś się przyjaźni) i Michał Kiełbasiński.

Kilka kolejnych lat zajęła mu budowa firmy i pielęgnacja unikatowych, motoryzacyjnych fascynacji – z tych czasów najmilej wspomina chwile spędzone za kierownicą Forda Capri i motocykla Yamahy XT. Pociągają go wyzwania twórcze i nietypowe. Do dziś odkłada na półkę pomysły, do których zamierza wrócić „na emeryturze” – na przykład projekty elektrycznych samochodów czy kamperów z napędem 4x4.

Nieodparty magnetyzm bezdroży przyciągnął go na powrót w roku 2003, gdy postanowił obejrzeć z bliska rajdy terenowe rozrywane w Polsce. - Wybrałem się na kilka eliminacji jako kibic, przeczytałem regulamin i... postanowiłem wystartować! - śmieje się. - Przepisy były wtedy dość liberalne i tak naprawdę w zawodach można było wystartować dowolnym autem. Swoją „rajdówkę” zbudowałem na bazie Subaru Leone, który miał fajny, benzynowy silnik 1.8 turbo, reduktor (z dość mizernym przełożeniem 1:1,2), a przede wszystkim „nic nie ważył”. W dodatku wyciąłem z niego wszystko co zbyteczne. Zawieszenie pozostało oryginalne, a jedyną modyfikacją były amortyzatory Bilstein. Maskę zbudowaliśmy z plastiku i drewna. Na koniec całą karoserię wymalowałem minią, dzięki czemu zwracaliśmy na siebie uwagę charakterystycznym, „rdzawym” kolorem. Oczywiście nie mieliśmy żadnych szans w rywalizacji, ale za to bawiliśmy się przednie (od drugiego sezonu moim stałym pilotem został Janusz Jandrowicz) i przy okazji zdobywaliśmy doświadczenie.

Kolejne auto miało już być zbudowane od podstaw i walczyć o wyniki. Piotr Domownik do pracy podszedł metodycznie, studiując uważnie regulamin i tworząc komputerowy projekt rajdówki. Wzorem Dakarówek oglądanych w Granadzie silnik (pożyczony z Corvette) umieszczony został z tyłu, a całe zawieszenie miało konstrukcję niezależną. I na dodatek charakteryzowało się aż 40-centymetrowym skokiem! Debiutancki sezon startów w RMPST okupiony był jeszcze licznymi awariami, ale jego twórca miał niezachwianą wiarę w powodzenie przedsięwzięcia. W 2007 roku „Pająk” - pseudonim wziął się od dużego rozstawu niezależnie zawieszonych kół – pokazał na co go stać, sięgając po tytuł mistrzowski. Rok później również do samego końca walczył o zwycięstwo i tylko pech zadecydował, że ostatecznie zajął 3. miejsce w końcowej klasyfikacji.

Wraz z wprowadzeniem nowych przepisów FIA w Polsce „Pająki” i inne SAM-y odeszły w niepamięć, skazane na starty w nielicencjonowanych zawodach. Piotr Domownik rozpoczął wówczas budowę dwóch (dominujących od lat w Dakarze) Mitsubishi Pajero grupy T1 i T2. Kiedyś do jego warsztatu Rally4x4 zajrzał przypadkiem Paweł Molgo i tak rozpoczęła się historia NAC Rally Team. - Paweł dał się przekonać do startów naszym Pajero T2, którym w 2011 roku wywalczył tytuł mistrza Polski grupy T2 i wicemistrza Europy Centralnej FIA CEZ – opowiada Piotr Domownik. - Ja chwilę startowałem Pajero T1, po czym – wraz z obraniem przez nasz team kierunku „maratońskiego” - przesiadłem się do ciężarowego Unimoga U400. Dziś nie chciałbym go już na nic zamienić, czuję się w nim doskonale (choć nie jest produkcji japońskiej). Z Japonii pochodzi natomiast nowe auto Pawła - Toyota VDJ200, która ma niesamowite możliwości. Czuję, że przeżyjemy dzięki niej wspaniałą przygodę. 

Przygodę taką jak... Dakar, o którym marzą wszyscy członkowie NAC Rally Team. Piotr Domownik (na przekór swym wędrowniczym zamiłowaniom zwany przez przyjaciół „Domatorem”) dwukrotnie już obserwował z bliska badania techniczne rajdu; w 2008 roku zamierzał jako dziennikarz pokonać jego trasę Nissanem Patrolem, ale z powodu zagrożenia terrorystycznego zawody zostały wówczas odwołane. Z atrakcjami, jakie charakteryzują maratony terenowe, mógł zapoznać się z bliska podczas kilku startów w Afryce i Rosji. W roku 2012 wraz z Beatą Sadowską i Jarosławem Kazberukiem dotarł Unimogiem do mety rosyjskiego rajdu Silk Way Rally, który nazywany jest „europejskim Dakarem”. W latach 2012 i 2013 dwukrotnie z powodzeniem pokonywał również trasę tygodniowego maratonu OiLibya Rally of Morocco, w czym wspierał go m.in. terminujący u niego Przemysław Saleta.

- W przeciwieństwie do rajdów płaskich, które po prostu mnie nudzą (a miałem okazję skosztować ich za kierownicą  Renault 5GT Turbo), rajdy cross-country kocham za ich wieloaspektowość – mówi Piotr Domownik. - Tu nie wystarcza być dobrym kierowcą, ale równie ważne są umiejętności techniczne (gdy awaria zdarzy się na środku pustkowia), nawigacyjne, logistyczne... Dochodzą do tego piękne miejsca i krajobrazy, nigdy nie brakuje przygód. Nie ma dla mnie nic wspanialszego, niż przyroda okiełznana za pomocą ukochanej motoryzacji! Stąd bierze się moja fascynacja Afryką i Dakarem... Cieszę się, że niebawem dwukrotnie odwiedzę Czarny Kontynent: przy okazji Africa Race, w którym wystartuję naszym Unimogiem, oraz East African Safari Classic Rally, w którym będę pełnił rolę pilota Pawła Molgo w jego Mercedesie 450 SLC.

Najważniejsze sukcesy:

Mistrzostwo Polski RMPST 2007 w klasyfikacji generalnej

Mistrzostwo Polski RMPST 2007 w klasie O1

II vice-mistrzostwo Polski RMPST 2008 w klasyfikacji generalnej

II vice-mistrzostwo Polski RMPST 2008 w klasie O1

II miejsce w klasie sport w RMF Morocco Challenge 2010

III miejsce w Pucharze Polski Cross Country 2011 w klasie T1

I miejsce w klasie ciężarowej w RMF Morocco Challenge 2011

Janusz Jandrowicz

Janusz Jandrowicz

Choć nie jest kierowcą zawodowym, na swym koncie ma już ponad półtora miliona kilometrów. Pokonanych głównie w Europie, ale również Australii i Afryce. Choć lubi prowadzić samochód, dużą przyjemność znajduje również w nawigowaniu, w czym jest prawdziwym mistrzem. Oto Janusz Jandrowicz – pilot NAC Rally Team, zdobywca tytułów mistrza Polski RMPST 2007 i 2014.  

Samochody zawsze przyciągały go jak magnes, dlatego już dzień po ukończeniu 17. roku życia był  szczęśliwym posiadaczem prawa jazdy. Od tej chwili jego osobisty licznik kilometrów zaczął kręcić się w zawrotnym tempie. W czasach młodości zjeździł całą Europę w poszukiwaniu najlepszych stoków do uprawiania ukochanego narciarstwa. Na jednym z wakacyjnych wypadów do Norwegii wraz z kolegami ze studiów potrafił nowiutkim autem z wypożyczalni przejechać w trzy dni aż pięć  tysięcy kilometrów, wprawiając właściciela firmy w bezgraniczne zdumienie. Mimo iż na co dzień wiele czasu spędza „za kółkiem” z powodu częstych podróży służbowych, również na wczasy najchętniej wyjeżdża własnym autem z przyczepą – po dotarciu na kemping „domek na kółkach” służy mu jako baza wypadowa, a samochodem zwiedza wraz z rodziną i przyjaciółmi urokliwe zakątki świata. Najmilej wspomina jednak off-roadową wyprawę do Australii wraz Adamem Spurtaczem (mechanikiem NAC Rally Team), w czasie której wspólnie pokonali dziesięć tysięcy kilometrów po „czerwonych” bezdrożach, podziwiając widoki i jednocześnie starając się uniknąć bliskiego spotkania z kangurami (które zwłaszcza nocą lgną jak ćmy do świateł samochodu). Autem do pracy, na wczasy i od święta – czy to nie grozi chorobą lokomocyjną?

Nigdy w życiu! Motoryzacja bowiem jest również pasją Janusza Jandrowicza, do której w 2005 roku benzyny dolał jego bliski kolega od czasów licealnych – Piotr Domownik. Zaczęło się od rekreacyjnych wypadów „przeprawowych” („20 kilometrów w 3 godziny? To jednak nie dla mnie” - kręci głową Janusz Jandrowicz), by z czasem przekształcić się we wspólne starty w terenowych rajdach cross-country. Choć początki były trudne (w premierowym występie w Rajdowych Mistrzostw Polski Samochodów Terenowych już na pierwszym zakręcie ich auto wylądowało na dachu), obaj zawodnicy szybko podnosili swe umiejętności, by już w 2007 roku wywalczyć tytuł mistrzów Polski. Odkąd istnieje NAC Rally Team, Janusz Jandrowicz na zmianę pilotuje Piotra Domownika i Pawła Molgo – w parze z pierwszym jeździ ciężarowym Unimogiem, a z drugim walczy w grupie aut prototypowych T1 (Nissanem Navara i Toyotą Hilux Overdrive) oraz seryjnych T2 (Toyotą Land Cruiser). 26 października 2014 po raz drugi sięgnął po tytuł mistrza Polski i Czech RMPST, tym razem jako pilot Pawła Molgo.

Czy chciałby kiedyś zamienić się rolami i zająć miejsce kolegów za kierownicą? - Niekoniecznie, w końcu nie każdy musi być kierowcą – odpowiada. – Los zadecydował, że zostałem pilotem i nigdy tego nie żałowałem. Wystarczająco dużo czasu spędzam za kółkiem w życiu codziennym. 

O tym jak cenny jest dobry pilot rajdowy, wie każdy profesjonalny kierowca. Na zawodach nawigator nierzadko staje się jego oczami, wskazując drogę, podpowiadając styl jazdy, dyrygując tempo. Ich relacja opiera się na absolutnym zaufaniu. Na pilocie ciąży duża odpowiedzialność, zwłaszcza gdy nie widać drogi, kryjącej się za zakrętem lub pagórkiem. Zdarza się, że pilot – niczym snajper – myli się tylko jeden raz... W cenie jest również wszechstronność: czasem musi zamienić się w psychologa, który zagrzewa do walki lub podnosi na duchu; bywa, że musi stać się mechanikiem potrafiącym wymienić półoś na środku pustyni. Janusz Jandrowicz poważnie traktuje swoje obowiązki, nierzadko spędzając długie nocne godziny na przygotowaniu notatek nawigacyjnych (na jego barkach spoczywa również „robota papierkowa” - zgłoszenia, licencje, opłaty). Długoletnia praktyka uczyniła już z niego fachowca, a doświadczenie zdobyte za kierownicą pomaga mu we współpracy z oboma partnerami.  

NAC Rally Team to nie tylko poważny zespół rajdowy, ale zarazem grupa przyjaciół, którzy lubią razem spędzać czas. Janusz Jandrowicz i Paweł Molgo poza startami w rajdach terenowych wspólnie biorą również udział w zawodach oldtimerów. Razem wystąpili między innymi w Historycznym Rajdzie Polski i (dwukrotnie) słynnym Monte Carlo (w roku 2015 planują kolejny start), gdzie mniejsze znaczenie odgrywa wynik sportowy, a większe – wspólnie przeżyta przygoda. Obecnie niemal wszyscy członkowie teamu zarażeni wspólną pasją są prywatnie właścicielami aut, które dawno już osiągnęły pełnoletność.

Wystartować w Dakarze – to jedno z marzeń Janusza Jandrowicza. Już niebawem będzie miał okazję pokonać w Unimogu trasę klasycznego, afrykańskiego Dakaru, bowiem zespół NAC Rally Team szykuje się do startu w Africa Race 2015. A gdyby chciał odetchnąć od rajdowych emocji, najchętniej wybrałby się w podróż z przyczepą kempingową do USA. Tak czy owak – jego osobisty licznik kilometrów zawsze się będzie kręcić.

Najważniejsze sukcesy:

Mistrzostwo Polski RMPST 2007 w klasyfikacji generalnej

Mistrzostwo Polski RMPST 2007 w klasie O1

II vice-mistrzostwo Polski RMPST 2008 w klasyfikacji generalnej

II vice-mistrzostwo Polski RMPST 2008 w klasie O1

III miejsce w Pucharze Polski Cross Country 2011 w klasie T1

Mistrzostwo Polski RMPST 2014 w grupie T1

Mistrzostwo Polski i Czech RMPST 2014 w klasyfikacji generalnej

I miejsce w grupie T2 w Africa Eco Race 2015

Mistrzostwo Polski i Czech RMPST 2015 w klasie T1

Mistrzostwo Polski i Czech RMPST 2015 w klasyfikacji generalnej