Skip to content
Ernest Gorecki

Ernest Górecki

Ernest Górecki swoje pierwsze kroki w off-roadzie stawiał – dosłownie – w… błocie. Kilkanaście lat temu wraz ze swoim tatą, Robertem, zaczął startować przebudowanym Land Roverem 110 w wersji pick-up w rajdach przeprawowych, w których szybko zaczęli razem odnosić sukcesy. Do dziś wspomina trwające 36 godzin non stop zmagania w Expedycji Kaszubia, w której rodzinna załoga Góreckich z powodzeniem rywalizowała z czołowymi polskimi załogami. Występ w rajdzie Berlin-Wrocław 2005 skierował ją na nieco inne ścieżki – w tygodniowym maratonie zawodnicy musieli wykazać się nie tylko umiejętnościami poruszania się w ekstremalnie trudnym terenie, ale również talentem do szybkiej jazdy cross-country, która z miejsca stała się ich nową pasją. Zamiana dzielnego Defendera na rączego Tomcata już w następnym sezonie pozwoliła im wziąć udział w tygodniowych maratonach organizowanych w Afryce – marokańskim Touareg Rally i tunezyjskim El Chott. Spełnili również marzenie, które przyświeca wielu off-roaderom – w styczniu 2007 roku stanęli na starcie rajdu Dakar. W osiągnięciu celu, czyli mety najsłynniejszego rajdu terenowego na świecie, przeszkodziła im niestety nagła choroba kierowcy, którego z trasy ewakuować musiał helikopter medyczny. Ernest Górecki pozostawiony na środku mauretańskiej pustyni nie dał jednak za wygraną i sam pokonał Tomcatem kilkaset kilometrów dzielących go od kolejnego obozu.

Z Dakarem rodzina Góreckich zamierzała wyrównać rachunki rok później, przygotowując do występu nowego Land Rovera Discovery. Niestety i tym razem nie dane im było dotrzeć do mety w stolicy Senegalu, ponieważ zawody z powodu zagrożenia terrorystycznego… nawet nie wystartowały. Na otarcie łez Polacy wzięli udział w dwóch innych, naprędce zorganizowanych imprezach z cyklu Dakar Series: wiosennej edycji, która odbyła się w Rumunii i na Węgrzech, oraz jesiennej w Portugalii. Po nich Robert Górecki zrezygnował z dalszego ścigania w terenie, a Ernest wziął sobie długi urlop.

Do powrotu namówił go dopiero Grzegorz Baran, który kompletował załogę swojej ciężarówki na Dakar 2012. Udany występ w Ameryce Południowej sprawił, że na utalentowanego, młodego, a zarazem doświadczonego już pilota uwagę zwróciły równocześnie dwa polskie zespoły rajdowe: Star Moto Racing (później G1 Racing) oraz NAC Rally Team. Ernest chętnie przystał na współpracę… z oboma, dzięki czemu dziś może pochwalić się całą kolekcją trofeów. Z Maciejem Stańco wywalczył tytuł wicemistrza Polski oraz Europy w grupie T2, a z Łukaszem Komornickim sięgnął po tytuł mistrza Europy FIA CEZ i został drugim wicemistrzem Polski. Z kolei z Pawłem Molgo, szefem NAC Rally Team, który na rajdach „krótkich” pilotowany jest zwykle przez Janusza Jandrowicza, od paru sezonów tworzy zgrany duet maratoński. Ich pierwszym wspólnym startem był rosyjski Silk Way Rally 2012 z Moskwy do Soczi, w którym – startując seryjnym modelem Mitsubishi Pajero T2 – wywalczyli 28. miejsce w klasyfikacji generalnej. Kilka miesięcy później zajęli 7. lokatę na mecie kolejnego maratonu – Rajdu Maroka. Zawody te uświadomiły im, że samochód, którym dysponują, tylko ogranicza ich możliwości – by móc walczyć o czołowe lokaty w grupie aut seryjnych potrzebowali znacznie mocniejszego i szybszego pojazdu, takiego jak Toyota Land Cruiser, która dołączyła do zespołu w roku 2013.

Pierwszy poważny sprawdzian, jakim był rajd OiLibya Rally of Morocco 2013, pokazał, że mieli rację – załoga NAC Rally Team od startu aż do mety piastowała 2. pozycję w rajdzie, utrzymując wysokie tempo jazdy. Światowej klasy auto, nagromadzone przez lata doświadczenie i znakomicie funkcjonujący serwis były czynnikami, które popchnęły zespół do podjęcia kolejnego trudnego wyzwania, jakim był udział w dwutygodniowym maratonie Africa Eco Race 2015 rozgrywanym na klasycznej trasie Dakaru.

Osiągając metę w stolicy Senegalu na pierwszym miejscu w grupie aut seryjnych, Polacy spełnili swoje największe dotąd marzenie. Paweł Molgo i Ernest Górecki wspierani przez załogę ciężarowego Unimoga prowadzili w rajdzie od startu aż do mety, osiągając kilkugodzinną przewagę nad rywalami. Wyczynem tym załoga NAC Rally Team udowodniła, że w grupie aut produkcyjnych należy do ścisłej światowej czołówki.

Gdzie znaleźć równie wielkie wyzwanie? W Azji, a ściślej mówiąc na Silk Way Rally 2016 w nowej, dodajmy – utrudnionej formule, którego trasa w tym roku poprowadzi przez rosyjskie błoto, kazachskie stepy i chińskie wydmy. W czasie 15 dni zawodnicy pokonają blisko 11 tysięcy kilometrów w zupełnie nieznanym terenie.W Afryce czy Ameryce Południowej wielu zawodników czuje się już niemal jak w domu, natomiast Wschód to dla nich prawdziwa terra incognita.

Ernest Górecki mimo młodego wieku ma już za sobą kilkanaście lat rajdowej kariery, w trakcie której brał udział w najważniejszych rajdach cross-country na świecie. Zawsze w roli pilota. Czy nigdy nie kusiło go, by zająć miejsce za kierownicą? – Szczerze mówiąc – nigdy! – odpowiada. – Lubię swój zawód, osiągam w nim sukcesy, więc na nim się skupiam i wciąż staram się doskonalić – na przykład korzystając z wiedzy i doświadczenia Jarka Kazberuka czy Rafała Martona. Marzenie o zostaniu kierowcą tylko by mnie dekoncentrowało. Powtórzę raz jeszcze – rajdy terenowe to sport zespołowy, w którym każdy członek teamu dokłada swoją cegiełkę do końcowego sukcesu.