Skip to content
MaciekMarton

Maciek Marton

W rajdowym świecie wciąż uchodzi za młodzieńca (dopiero niedawno stuknęła mu trzydziestka), ale doświadczenie, które zdążył już nabyć, stawia go w roli starego wyjadacza. Ponad 100 rajdów na światowym poziomie (w tym 7 Dakarów!), nieliczona ilość sukcesów i współpraca z najlepszymi w swoim fachu. Maciej Marton, który na dobre zajął miejsce na fotelu pilota u boku Pawła Molgo, nie zamierza zwalniać tempa i celuje bardzo wysoko.

Mówi, że rajdową szkołę podstawową zaliczył u swego taty – Rafała Martona, wielokrotnego mistrza Polski i Europy Centralnej w rajdach cross-country. Maciek miał 11 lat, gdy jego ojciec zaliczał swój debiutancki start w Dakarze, zapewne nieświadom jeszcze, że rajdowym bakcylem zarazi również syna, który dwie dekady później stanie na najniższym stopniu dakarowego podium. By stało się to możliwe, konieczne było ukończenie „szkoły średniej” i „uniwersytetu” pod okiem „profesora cross-country” – Czecha Miroslava Zapletala. 

– Wszystko potoczyło się błyskawicznie – wspomina Maciek. – W 2010 roku trochę z przypadku usiadłem na fotelu pilota w Mitsubishi Hani Soboty, która zamierzała wystartować w amatorskim rajdzie terenowym w Maroko. Były to czasy, gdy uważałem się za motocyklistę, zbierałem nawet budżet na udział w tym właśnie rajdzie, ale wówczas były to dla mnie abstrakcyjne kwoty. Skorzystałem więc z propozycji Hani, nie przeczuwając nawet, jak wielki będzie to miało wpływ na moje życie.

Po udanym debiucie w Afryce młodego pilota na prawy fotel swojego Pajero zaprosił utytułowany zawodnik Grzegorz Szwagrzyk. Jeden z najbardziej doświadczonych kierowców terenowych w Polsce miał dobrą intuicję – wspólnie z Maćkiem zwyciężył w roku 2011 mistrzostwo Europy CEZ w grupie aut seryjnych T2 (nota bene jego głównym rywalem był… Paweł Molgo, który posiadając niemal tę samą zdobycz punktową, sięgnął wówczas po tytuł mistrza Polski!). 

 

W kolejnym sezonie Maciek kontynuował występy z Hanną Sobotą, wraz z którą wystartował między innymi w maratonie Silk Way Rally. Samochód, którym rywalizowali – Mitsubishi Pajero grupy T1 skonstruowane przez czeskiego inżyniera Miroslava Zapletala – doprowadził wkrótce do spotkania 7. kierowcy Dakaru 2009 z ambitnym dwudziestoparolatkiem z Polski. Dziś mija już 10 lat od tej chwili, a ich losy nadal są ze sobą ściśle powiązane.

– Wspólnie wystartowaliśmy w około 70 rajdach: od Africa Eco Race po Dakar – opowiada Maciek. –  Miałem okazję obserwować z bliska pracę i rozwój jednego z najlepszych prywatnych teamów na świecie, jakim jest czeski Offroadsport, co wiele mnie nauczyło i pozwoliło nawiązać kontakt z  najważniejszymi osobami w świecie cross-country. Co bardzo ważne, spod ręki Mirka wyszło prawie 20 topowych rajdówek, które stają w szranki z fabrycznymi maszynami. Jedną z nich jest Ford F-150, którym startuję obecnie razem z Pawłem Molgo.

Terenowa pasja szybko stała się pomysłem na życie – od 2016 roku Maciek wraz Norbertem Świętochowskim rozwija projekt stajni Moonsport, która zajmuje się serwisem i budową samochodów rajdowych. Z talentu nawigacyjnego Maćka korzystają kierowcy ze ścisłej czołówki off-roadu, w tym między innymi Aron Domżała, wraz z którym wywalczył 3. lokatę w rajdzie Dakar 2021 w kategorii pojazdów SSV. 

– Nie zamierzam osiadać na laurach! – deklaruje Maciek. – Moim celem jest zarówno zwycięstwo w Dakarze, jak i w każdym rajdzie, w którym biorę udział. Ostatnie lata skomplikowała pandemia, z powodu której wiele planowanych przez nas zawodów zostało odwołanych. Sezon 2022 zapowiadał się jak dotąd bardzo optymistycznie, ale wiele teraz zależy od sytuacji politycznej na świcie. Wraz z Pawłem Molgo chcemy wiąć udział w cyklach Rajdowych Mistrzostw Polski Samochodów Terenowych oraz Pucharu Europy w rajdach baja. Mamy również przygotowane auta do występów w rajdach klasycznych, które ostatnio nieustannie były odwoływane lub przenoszone na inny termin. Mam nadzieję, że nasze plany ostatecznie uda nam się zrealizować.